Rejsy stylizowanym statkiem Jaćwież

Pierwszy rok pracy w korporacji dał się panu Tomaszowi z Mazowsza we znaki i nie pozostał bez wpływu na jego życie rodzinne, dlatego perspektywa spędzenia rodzinnych wakacji była niecierpliwie wyczekiwana.

To, że udało mu się przekonać do tego żonę i dwójkę swoich dzieci, było małym sukcesem.

Natomiast namówienie na wspólny wyjazd w tym samym czasie kilku zaprzyjaźnionych rodzin zakrawało niemal na cud.

 

Dolina Rospudy

Pan Tomasz podejrzewał, że to wizja rejsu w Dolinę Rospudy (tej, w obronie której ekolodzy przykuwali się do drzew), miała tu decydujący wpływ.

Efektem tych starań było to, że cała wesoła gromadka zebrała się pewnego lipcowego popołudnia na przystani nad rzeką Nettą w Augustowie, by wejść na pokład mogącego pomieścić 60 osób stylizowanego statku Jaćwież.

Statkiem Jaćwież ku przygodzie

Oczywiście dzieci od razu rzuciły się w stronę przebranej za Jaćwingów załogi, by podziwiać autentyczne stroje i elementy uzbrojenia, odtworzone z niezwykłą starannością i zgodnością historyczną.

Okazało się, że dzieje i obyczaje tego ludu będą motywem przewodnim opowieści snutej przez obecnego na pokładzie przewodnika. Na szczęście nie był to nudny wykład dla studentów historii, kończący się zaliczeniem, ale zbiór ciekawostek od czasu do czasu przerywany rozlegającym się gdzieś wysoko krzykiem orlika.

Dzika przyroda i zamierzchłe dzieje – pasażerowie czuli się, jakby podróżowali w czasie.

Podróż w czasie z przewodnikiem

Pan Tomasz wiedział już, że tuż przed wyprawą podjął dwie decyzje: jedną dobrą, a drugą niekoniecznie.

Dobrą było zakupienie trunków (po pewnym czasie okazało się, że toaleta na pokładzie to wybawienie). Natomiast żałował, że nie skorzystał z możliwości obejrzenia zainscenizowanej walki Jaćwingów, a zwłaszcza przeżycia napadu zbójeckiego – gdyby w jego efekcie uprowadzono tę irytującą żonę jego najlepszego przyjaciela, byłoby wyśmienicie.

Nic to, obiecał sobie, że namówi szefa na zorganizowanie tu firmowego spotkania integracyjnego i będzie można naprawdę zaszaleć, zwłaszcza że właściciel łodzi podkreślał możliwość zapewnienia cateringu oraz otwartość na wszelkie sugestie i propozycje mające uatrakcyjnić rejs.

Rejs o zachodzie słońca

Rozmyślania pana Tomasza przerwał nagle jakiś szary kształt, który mignął w krzakach na brzegu. Czyżby to był wilk, o których wspominał przewodnik? Ee, pewnie to tylko pień drzewa…Zmierzchało już, gdy statek Jaćwież dobijał do portu. Na szczęście ogrzewanie na pokładzie działało bez zarzutu, więc nieco zmęczony wrażeniami, świeżym powietrzem i… piwem pan Tomasz mógł zająć się planowaniem dalszej części wieczoru. Ich przygoda z unikalnymi atrakcjami augustowszczyzny dopiero się zaczęła.

Przeżyj niezwykłą przygodę!

Zarezerwuj termin na niezapomniany rejs Jaćwieżą
Rezerwuj Obejrzyj film

Kontakt